Kandydat na literata

Od tego czasu kandydat na literata podchodził już regularnie i ga­wędził na różne tematy, bystro się rozglądając, czy idzie ktoś inny, też ważny. Ten poprzednio „pozyskany” aż kipiał ze złości, ale komu by się chciało jeszcze wszczynać kłótnię? Jeżeli go grzecznie pytają?…Wniosek z tej anegdotki (oby nie znalazła naśladowców) jest ta­ki: jeśli myślimy o kontynuowaniu nowej znajomości, musimy z wy­czuciem oceniać, czy spotka się to z dobrym przyjęciem. Myśleć o tym trzeba już wtedy, gdy siedzimy wprawdzie w wygodnym fotelu, jakoś nie chce się wstać i iść do domu a tu trzeba analizować: ma­ją nas już dość, czy nie? Chcą się z nami powtórnie spotkać czy nie? Tak więc, nie spoglądamy co chwilę na zegarek, ile czasu upłynę­ło (bywa, że wbrew starym zasadom na pierwszej wizycie siedzimy do północy), ale staramy się „przejrzeć’ intencje gospodarzy. 

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!