Nie wolno pieniędzy marnować

Takie rozwiązania dyktuje więc życie, nie wolno tych pieniędzy zmarnować. W efekcie można zobaczyć pana młodego nerwowo su­mującego w kącie wpływy złotówkowe. Trudno, na wiejskim weselu gości bywa po parę setek, a młodych czeka nie tyle podróż na Kara­iby, co konieczność wynajęcia mieszkania albo budowy domu. Zresz­tą, w kręgu „swoich” nie ma co krępować się takimi umowami dziś my organizujemy wesele, jutro przyjdzie kolej na sąsiadów. A jeśli w dodatku pan młody to siostrzeniecstudent, który nie ma za co wy­kupić karty stołówkowej? Nie wypada się wahać. I jeszcze uwaga drobniejsza, natury poniekąd estetycznej. Chodzi o ilość przedmiotów, które „taszczymy” komuś na imieniny. Często widać podejrzany bałagan: butelka wódki i komplet mydełek. „Do­kupili, żeby jeszcze coś dodatkowo dołożyć” myślą doświadczeni ob­darowywani. Są pewni, że przekalkulowaliśmy, bo „wypada” jeszcze coś dać, bo jakąś tam kwotę należało wysupłać. Bardzo to prowincjo­nalne uczuć nie przelicza się na złotówki. Nie ma też sensu jakakol­wiek reguła rewanżu „kwotowego”. Może być jeden przedmiot, ale z szykiem. Może być prezent za pięć złotych, ale zabawny.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!