Brak wyboru ubrań na specjalną okazję

Mówiłem wyżej o „wyborze”, a przecież właściwie go nie ma. Na imprezy, o których mowa, przychodzi na ogół pisemne zaproszenie, a na nim uwaga: „smoking”. Wybór? Możemy tylko nie iść. Czasem jest notatka: „black tie”.Ten stary zwrot, przyjęty w zachodniej Eu­ropie, a nie tylko w Anglii, oznacza, że niedopuszczalne są smokingi kolorowe (bo i takie się szyje), natomiast… można użyć marynarki wieczorowej (dinnerjacket), która na pewno będzie czarna.

Smoking

Ja, gdybym miał zamiar „się wybrać”, włożyłbym smoking. Jest po prostu mniej pretensjonalny. Długość jak przy zwyczajnej ma­rynarce, klapy też błyszczące, najczęściej szalowe, ale niezależnie od tego w obiegu są smokingi i jedno, i dwurzędowe. Całość uzupełnia kamizelka czarna (przy jednorzędowym, rzecz jasna), albo specjal­ny szeroki pas. Koszula usztywniona, dodatki czarne. Smoking wkła­da się tylko na wieczór, na największe bale roku. Dobrze jest powie­rzyć dobór dodatków wyspecjalizowanej firmie, która zajmuje się tym rodzajem odzieży. Samemu można źle dobrać krawat, np. o zbyt jaskrawym wzorze. W ogóle, uwaga na krawaty! Jest to ten element odzieży, który rzuca się w oczy lepiej więc włożyć zbyt mdły niż zbyt jaskrawy! Te z palmami lub gołymi dziewczętami nawet na wsi podlaskiej nie ma­ją już powodzenia, prymitywna mieszanina kolorów szkodzi oczom. Nie warto też przesadzać z drogimi zapinkami do krawata. Te błyski brylantów (prawdziwe, czy ze szkiełka głowią się sąsiedzi przy kola­cji), te złote bransoletki do zegarka, te nie daj Boże „sygnety loka­cyjne” robią fatalne wrażenie. Wystarczy, gdy małżonka sobie złota nie pożałuje.

Historyczne modele garderoby

Jeśli się już zapędziliśmy w historyczne modele garderoby, to na­leżałoby coś rzec o fraku i smokingu. Większość Polaków myśli za­pewne, że coś takiego można zobaczyć tylko na filmie historycznym, i to w scenie balu. Niektórzy dodadzą, że to jest służbowe wyposaże­nie dyplomatów, choć nie będą już pewni, czy wkładają oni te ogo­niaste marynarki także zwiedzając Puszczę Białowieską. A tymczasem na horyzoncie pojawiają się fraki! Nawrót senty­mentu do tego, co było dawniej w gospodarce, w strukturze włas­ności, w hierarchii autorytetów, musiał mieć echo i w tej sferze. Za­częto urządzać bale w dawnym stylu, więc i tamte stroje stały się znów modne porządna dwurzędówka już nie mogła wystarczyć, by się odróżnić od szaraczków.

Zasada podziału na ubiory „sportowe” i „inne”

Jednej zasady należy się zdecydowanie trzymać, tym bardziej że jest powszechna podziału na ubiory „sportowe” i „inne”. Jest upal­ny dzień, a tu spotykamy na ulicy bardzo licznych mężczyzn bez mary­narek (tak wyszli z domu, czyli mogli się dostosować!), za to w koszu­lach od garnituru, często uporczywie białych. Wygląda to dziwacznie, jak bielizna (tradycyjna!)… Czy zamiast „dodzierać” koszule od mary­narki nie można kupić czegoś w gustowny wzorek albo przynajmniej kolorowego? Jeszcze gorsze są wieczorowe albo wizytowe „kiecki”, używane na ulicę, na zakupy czy na spacer. Myślenie: „to się powinno podo­bać, bo kolorowe”, jest z gruntu błędne. Błyszcząca „lama” w odcie­niu fioletowym ze srebrną nitką stanowi na ulicy przykry kontrast o to nie tylko dlatego, że niemodna. Po prostu nie z tej szuflady.

Styl ubierania się nikogo nie ośmiesza

Taki styl ubierania się nikogo nie ośmiesza, a daje szansę stanąć o krok zarówno od lokalnej awangardy, jak i od bardzo zamożnych osób, z którymi nie możemy współzawodniczyć zawartością portfela. Pamiętajmy też o bardzo przydatnym modelu: marynarka w słabo widoczną kratkę (materiał zwany tweedem, często na wyrost, bo to drogie), spodnie mogą być w innym, ale zharmonizowanym kolorze, gładkie. Praktyczne dla biznesmena na różne spotkania zawodowe, jak i do pracy za biurkiem. Możliwe również do zaakceptowania i do eleganckiej restauracji pod wieczór. Zapamiętajmy taką zasadę: je­śli coś w męskim ubiorze ma być z wyrazistym wzorem, to tylko jed­no (albo krawat, albo koszula, albo marynarka)!

Uniwersalne zestawy ubrań

Jest drugi sposób, trwalszy, ożywiania tzw. uniwersalnych zesta­wów, które zmuszeni jesteśmy wciąż nosić. Jeśli ktoś jest pewien swe­go dobrego gustu, może „wziąć w cudzysłów” swój styl ubierania się. Można przecież zademonstrować, że nie bierzemy tego wszystkiego poważnie. Raz wsadzimy wielokolorową chusteczkę do zewnętrznej kieszeni marynarki (kto odważniejszy, wepchnie kwiat do butonier­ki, jak angielscy dżentelmeni za czasów królowej Wiktorii), a to zgrabnie zawiążemy na szyi fular. Nie wiecie, co to jest? Jedwabna chusta lub szalik, wypełniający trójkąt przy szyi po rozpięciu koszuli. Bowiem, choć to budzi zaskoczenie, koncept z rozpiętą koszulą przy garniturze uważany jest za elegancki i dopuszczalny nawet przy takich okazjach jak teatr, imieniny, wizyta u przyjaciół (przyjaciele w ogóle wiele zniosą). A dlaczego właśnie fular jest tak szanowany? Bo trudno go wytwornie i trwale zawiązać, a także znaleźć efektowny materiał. Ten przykładowy fular ma demonstrować odświętność do pracy się go nie używa. Dlatego też nie sugeruję muszki, choć ma zawziętych wielbicieli. Jest ona zbyt sylwestrowokarnawałowa.

Pędzący pociąg z napisem „moda”

A może spróbować do­ścignąć pędzący pociąg z napisem „moda”? To drugie wydaje się bez szans, niestety. A jeśli tak, to właśnie dopasowanie do siebie różnych elementów okazuje się ważniejsze niż wysiłki, by olśnić nowościami. (Uwaga na skarpetki! Tylko Wam się zdaje, że ich nikt nie widzi! Bia­łe albo ufarbować, albo wyrzucić! Ośmieszenie więcej kosztuje.). Czy zauważyliście, jaki jest los najbardziej nawet efektownych chwytów? Oto w roku 1999 pojawiły się pierwsze garnitury z kami­zelką sięgającą prawie szyi. Było to, rzeczywiście, coś oryginalnego (moda męska zmienia się właściwie tylko w rytmie: jedno, dwurzę dówka, krótsze, dłuższe klapy i spodnie). Mimo to po dwóch latach, gdy wszyscy się w to „cudo” zaopatrzyli, nastąpił kres nowomody mężczyźni w kamizelkach wydawali się już jacyś staroświeccy…

Garnitur

Czy więc namawiam do używania na pozostałe okazje garnituru w kolorze tzw. ochronnym, czyli burym (popielatym lub ciemnobrą­zowym)? Tak, namawiam na taki garnitur. Pod warunkiem, że będzie zadbany, wyprasowany i czysty. Może się uda znaleźć jakiś materiał o niezbyt obnoszonej fakturze, może i z jakimś wzorkiem, byle nie bardzo ostrym? Wtedy już koszula i krawat muszą być gładkie, by so­bie nawzajem nie robiły konkurencji. Stara szkoła elegancji mówiła, że czarne buty mają charakter uniwersalny, można je wkładać do ubrań we wszelkich kolorach (no, ostrożnie z bardzo jasnymi), nato­miast brązowe nadają się tylko do tych właśnie jasnych. Postarajmy się to uwzględnić! Mówię o tym w trybie delikatnego postulatu, bowiem jesteśmy o krok od wyboru ograniczać się do swoich możliwości finansowych czy działać metodą „zastaw się, a postaw się”? 

Indywidualny popis za pomocą ubra­nia

Ciekawym przykładem indywidualnego popisu za pomocą ubra­nia był, już trochę zapomniany, występ jednego z ministrów w czasie uroczystej ceremonii wręczenia nominacji członkom rządu. Minister ów, opanowany obrzydzeniem do prezydenta z innej partii, postano­wił okazać mu swoje lekceważenie i oto na oczach całej Polski wy­stąpił w swetrze i żółtych butach, dobrych na spływ kajakowy. Ten wyczyn skończył się w sposób godny zapamiętania polityczny ka­mikadze stracił szansę na poparcie społeczne. Dlaczego? Bo zade­monstrował, że nie potrafi zdobyć się na elegancki gest i na choćby udaną bezstronność co przekreśliło jego dalszą karierę. A prezy­dent, którego miało to napiętnować? Znamy ciąg dalszy. Ci, którzy myślą, że odrzucenie wszelkich zasad ubierania się pa­suje ich na ludzi nowoczesnych i wolnych od przesądów, bardzo się mylą. W społeczeństwie przeważają tradycjonaliści i oni stanowią większość. Na poklask więc nie można liczyć o czym przekonali się niejeden raz np. studenci po ufarbowaniu włosów na różowo.

Sposób ubierania się

Zdarza się, że ktoś próbuje podrażnić innych swoim sposobem ubierania. Tak robią szczególnie młodzi estradowcy różnej maści. Nie­koniecznie z grup skłóconych z otoczeniem, prowokujących świado­mie choć i tak bywa. „Łysi” nawet próbują dorabiać do takiego stylu ideologię (nie kończy się to na fryzurze, ale sięga bruku obo­wiązkowe jest obuwie typu „glany”, ciężkie sznurowane buty, jakby stworzone do kopania). Podobnie jest z punkami, z dresiarzami i z yuppies, a także z… młodymi karierowiczami, starannie ubranymi, którzy z kolei chcą wyszukaną elegancją zwrócić na siebie uwagę, iż są godni szacunku i zaufania, a także że ich miejsce jest wśród „gór­nych 10 tysięcy”.

error: Content is protected !!