Sztuka mówienia i sztuka milczenia

Kiedy już szczęśliwie przebrnęliśmy przez poznawanie nowych osób, przychodzi czas na następne spotkania. Dawniej wszystko było obwarowane rygorystycznymi przepisami: koniecznie trzeba było uważać, by zbyt wcześnie nie wyskoczyć z propozycją spotkania w lo­kalu, a szczególnie w domu. Pozostawiano inicjatywę (znowu!) oso­bom „ważniejszym”. Przestrzegano ograniczenia czasu pierwszej wi­zyty (o ile pamiętam z lektur, bo nie z praktyki życiowej, było to 40 minut), terminu zaproponowania rewizyty… Bardzo to było sztywne i szczególnie charakterystyczne dla drobnomieszczańskiego zamyka­nia się w swoim kółku, ale tworzyło swoistą barierę przed komplika­cjami, z których czasem trudno się wydobyć. Istniała też forma znana dziś tylko ze szkolnych lektur: chcąc się wykręcić, należało w sposób niezobowiązujący zakomunikować „przyj­mujemy we czwartki od godz. 16 do 17”. Czyli, chcesz to przyjdź, ale nie obiecuj sobie za wiele. Na razie, bo jeśli się okaże, że konkurent do ręki panienki ma odpowiednio wypełnion portfel, to wszystko zacznie inaczej wyglądać.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!