Zasada podziału na ubiory „sportowe” i „inne”

Jednej zasady należy się zdecydowanie trzymać, tym bardziej że jest powszechna podziału na ubiory „sportowe” i „inne”. Jest upal­ny dzień, a tu spotykamy na ulicy bardzo licznych mężczyzn bez mary­narek (tak wyszli z domu, czyli mogli się dostosować!), za to w koszu­lach od garnituru, często uporczywie białych. Wygląda to dziwacznie, jak bielizna (tradycyjna!)… Czy zamiast „dodzierać” koszule od mary­narki nie można kupić czegoś w gustowny wzorek albo przynajmniej kolorowego? Jeszcze gorsze są wieczorowe albo wizytowe „kiecki”, używane na ulicę, na zakupy czy na spacer. Myślenie: „to się powinno podo­bać, bo kolorowe”, jest z gruntu błędne. Błyszcząca „lama” w odcie­niu fioletowym ze srebrną nitką stanowi na ulicy przykry kontrast o to nie tylko dlatego, że niemodna. Po prostu nie z tej szuflady.

Both comments and pings are currently closed.
error: Content is protected !!